Tom III

Zdzisław Stanisław Wanat. Wiersze. Część III

Autor: Zdzisław Stanisław Wanat

ODA DO WIOSNY   

Poro, co nadchodzisz świat zmieniając w pełni

Która słońcem budzisz do nowego życia 

Likwidując chłody ciepłem świat otaczasz

Gdzie dojrzewa owoc, przyroda rozkwita.

Gdzie pod strzechy rosną świeże winorośle

Tworząc nad oknami z winogron girlandy

Gdzie zapach i słodycz ściąga rój owadów

Które pyląc kwiaty owoc dają ładny

Ty sobą nakłaniasz kwiaty do kwitnienia

Dajesz nowe życie owadom i pszczołom

Które osiadając na kwiatowe słupki

Zbierają z nich nektar, który w miód przetworzą.

O poro radości budząca do życia

Świat sadów, pól, lasów, łąk porosłych kwieciem

Ty otwierasz wrota stodół by klepiska

Mogły znowu ożyć przed nowym młóceniem.

Ty opróżniasz spichrze wypełnione ziarnem

Zmagazynowanym po zbiorach na zimę,   

By je znów napełnić szczerozłotym plonem

Zaś starym nakarmić ludzi i zwierzynę.

Ty pola i łąki kwieciem zarumieniasz       

Łanami zbóż kryjesz wyszarzałe pola      

Gdzie kłosy swe grzywy z szacunkiem schylają

Oddając hołd ziemi za tak piękne zboża.

Właśnie w tym okresie słychać piosnki w polu

Głośny świergot ptaków, co rolą wędrują

Szukając pędraków, co pług je wyorał 

Świeżą karmę wiosny smacznie degustują.

Wraz z twoim nadejściem lody rzek ruszają       

Wstęga żywej wody w korytach rzek płynie

Nurt jest coraz szybszy a rzeka pęcznieje

Tworzy rozlewiska korytem się wije.

W trawach świerszcze grają ze strumieni szumem

W górze ptaki ćwiczą podniebne zaloty

Czyżyki, jaskółki polują na muszki

Na niebie pływają kłębiaste obłoki.

Świat ożył z marazmu, do życia powrócił

Ożywił faunę i dał życie florze 

I cała przyroda do życia się budzi

Za wszystko dziękować należy tej porze.

Autor: Zdzisław Stanisław Wanat

ZANIEDBANIA URZĘDNICZE    

Faktem nagannym nie do przyjęcia

Dla plażowiczów są brudne plaże, 

Którymi Gmina się nie przejmuje

Więc może stracić wnet zaufanie.

Nikt o nie dba, nikt ich nie grabi

Szkło i konary, leżą na piasku

A to odstrasza wręcz wczasowiczów

Więc zrezygnować mogą z przyjazdu.

Bo jeśli płaci się klimatyczne

Z którego pieniądz budżet wspomaga

Piasek nad morzem winien być czysty 

By nie kaleczyć nóg szkłem na plażach.

Wprost nie do wiary jest by na plażach

Ludzie i dzieci się załatwiali

Bowiem na plażach brak ubikacji

Gdzie się załatwiać powiedzcie sami?

Ja sam widziałem na oczy własne

Gdy dziecko stojąc się załatwiało

Na piasek obok opalających

I to na twardo na nie sikało.

Więc co tu myśleć o takiej gminie

Której się nie chce zadbać o plażę

Co nie postawi gdzieś ubikacji

W rzeczywistości, nie w sferze marzeń.

Brak jest na plażach koszy na śmieci

Tak samo brak jest przy ławkach w lesie

Więc plażowicze gdzie chcą rzucają

Butelki, papier, kubeczki, śmiecie

To, co spotkałem w obecnym roku

To mówiąc szczerze mnie załamało

Ziemia na klifie wciąż się osuwa

Drzewa na wydmach ciągle padają.

Wydmy są brudne, a urzędnicy

Nic z tym nie robią tylko próżnują

Brak jest ochrony infrastruktury

Udają tylko, że wciąż pracują.

Więc słychać głosy o rezygnacji

Aby przyjeżdżać do Jarosławca

Bo to, co widać w nadmorskich plażach

Pojęcie ludzkie na wskroś przerasta.

Każdy właściciel dba o swój obiekt

By ludzie chcieli do nich powracać 

Ciężką ich pracę Gmina im psuje

A Wójt budżetu nie chce wzbogacać.

A przecież z Unii Europejskiej

Można uzyskać dużo pieniędzy

Lecz Wójt powinien być kompetentnym

I znać potrzeby ludzi przyjezdnych.

Winien rozpoznać swoje potrzeby

By Jarosławiec głośnym był w kraju

By wczasowicze nie narzekali

By w Jarosławcu żyli jak w raju.

Niechaj Wójt Gminy się zastanowi

Czy przez próżniactwo warto jest tracić

Czy też jak w „Arce” tu na Bałtyckiej

Drogą nowości wciąż się bogacić.

Autor: Zdzisław Stanisław Wanat

POLSCY ŻOŁNIERZE    

Nam niejedno państwo w świecie

Zazdrości naszego wojska

Za waleczność, bitność z wrogiem

Gdy bronimy słowa Polska.

Czy to w kraju, czy na świecie

W Europie czy w Afryce

Polski żołnierz bił się dzielnie

Dla sprawy oddając życie.

Niejedno przeżyli w boju

Lecz się w walce nie poddali

Życie swe oddać woleli

Ginęli młodzi i starzy.

Drogę walk krwią swą znaczyli

Na wroga parli zaciekle

Mogiły szlak walk pokryły

Lecz Polski bronili wściekle.

Wszędzie gdzie inni nie mogli

Tam żołnierz polski zwyciężał

Na przykład „Monte Casino”

Gdzie Niemca zwalczył, podeptał.

Po wojnie służą Ojczyźnie

Uśmiechnięci i wciąż młodzi

Dobrze strzegą granic Polski

Tak w powietrzu jak na wodzie.

Pilnują polskiego nieba,

Naszych wód i naszej ziemi

Pilnują mowy ojczystej

Barw naszych bieli, czerwieni.

Wcześniej na frontach walczyli

Ich rodzice i dziadkowie,

A dziś miejsca ich zajęli

Synowie bądź ich wnukowie.

Autor: Zdzisław Stanisław Wanat

POMNIK OBROŃCÓW WYBRZEŻA    

Polska jest krajem, w którym po wojnie

Napotkać można wiele pomników

Stawianych bądź to w dowód wdzięczności

Bądź też poległym w walce lotników.

Również żołnierzom z Niemcem walczącym

Na wszystkich frontach wojny światowej

Gdzie oddawali życie za wolność

Krwią swoją znacząc szlaki bojo.

Szumiały drzewa, szumiały lasy

Chmurki płynęły w miarę swobodnie

Gdy nagle jeden strzał z „Auror

Rozpoczął wojnę drugą na dobre.

To właśnie tutaj na Westerplatte

Wróg nasz napotkał na opór srogi

Przez małą garstkę polskich żołnierzy

Aż przez dni siedem nie mógł wyjść z trwogi.

Mimo ogromnej przewagi wroga

Tu żołnierz polski bronił się dzielnie

To on praw Polski do morza bronił

Gdy wróg najechał na polską ziemię.

Walczył zaciekle z wrogiem, najeźdźcą

Do ostatniego pocisku, tchnienia

Życie za swoją Ojczyznę oddał

Lecz się nie poddał mimo cierpienia.

Przez to dziś drogę mamy otwartą

Morze Bałtyckie jest oknem na świat

I tak jak dawniej naszym jest morzem

Choć chciał go zabrać morderca, kat.

Podczas wędrówek po polskiej ziemi

Widać stojące samotne krzyże

Również mogiły różne pomniki

Za tych, co padli w walce z faszyzmem.

Właśnie te krzyże oraz pomniki

Przypominają o tym, że kiedyś

Ktoś walcząc zginął za naszą wolność

Żołnierz, partyzant, choć bezimienny.

Autor: Zdzisław Stanisław Wanat

JAROSŁAWIEC     

Szara ulica prosta jak strzała

Biegnie osadą w lasy zielone

Po obu stronach domki wczasowe

I biwakowe pola gotowe.

Na ich terenie boiska w siatkę

Stoły ping ponga i koszykówka

I rozbawione zabawą dzieci

A w tle kajaki, łódki, żaglówka.

Widać nowości moc inwestycji

Które osadę rozbudowują

Czym zachęcają do Jarosławca

Z radością wszystkich, co morze czują.

Poczta i Kościół jest w tej osadzie

Widać smażalnie, sklepy z ciuchami

Sklep z alkoholem i bary piwne

I pełno sklepów jest z pamiątkami.

Wybudowanie wioski na klifie

Wysoko wznosi wioskę nad morze

Więc by się dostać nad morskie fale

Trzeba sto stopni zejść w dół w pokorze.

I tam jest wybór pójść w lewo w prawo

Iść ciepłym piaskiem bądź iść betonem

I wyjść na ładną piaszczystą plażę

Bądź iść do portu witać się z morzem.

Możesz iść dalej plażą nad rzekę

Płynącą cicho szumiącym lasem,

Upajać siebie szumem fal morza

Wdychać żywicę rosnących sosen.

Na pograniczu już Jarosławca

Możesz napawać oczy jeziorem

Po którym pływa para łabędzi

Wodząc za sobą kilka łabądek.

Lecz miejsce, które zawsze urzeka

Swoją urodą i gościnnością

Jest ośrodek „Arką” nazwany,

Który pomaga ludzkim słabościom.

Idąc ulicą czujesz zapachy

Przepięknej woni kwiatów, drzew, krzewów

Oczy urzeka tęcza kolorów

Czystość obiektu i ptasich śpiewów.

Człowiek tu żyje w komforcie wielkim

Leczy schorzenia jest uśmiechniętym

I czyste morskie wdycha powietrze

Które dla zdrowia jest mu konieczne.

Opływa w strawę pyszną, na co dzień

Zyskuje siły, zyskuje zdrowie

Rozgrywa mecze piłki siatkowej

I spaceruje dziarsko nad morzem.

Za wszystkie dobra w tym ośrodku

Chciejmy dziękować właścicielowi

Oraz załodze kochanej „Arki”

Do której wracać chcemy, co roku.

Serce przyspiesza, powraca zdrowie

Ja „Arką” jestem wprost urzeczony

Nowymi ciągle inwestycjami

Więc wracam do niej zadowolonym.

Autor: Zdzisław Stanisław Wanat

PRAWDA

O prawdzie wciąż można mówić

Kłamliwie, głośno bądź szczerze

Lecz każdy chciałby by w jego

Prawdę uwierzyć najlepiej.

Prawdę możemy mieć jedną,

Która nie kłamie nie kręci

Odrzuca pokrętną mowę

Bo jest oparta o fakty.

Polska przeżyła nie jedno

W historię swą jest bogata

Niejeden zginął za wolność

Krew oddał w śmiertelnych walkach.

O trudach walki Polaków

Nie wszyscy piszą rzetelnie

Dlatego prawda jest rożna

Choć szczerość winna być wszędzie.

Można to sobie powiedzieć

Że w życiu jedna jest droga

Cena ludzkiego życia    

Choć strach nas gnębi i trwoga.

To droga jedna jedyna

Wolna od krzywd oraz sporów

To droga ludzi uczciwych

Miłości oraz honoru.

Polakom zbędne są słowa

Zachęta do walki z wrogiem

Niech politycy sumiennie

Grzech swój wyznają przed Bogiem.

Tam niech szukają wolności,

Którą sprzedali w traktatach

Polsce nie trzeba współczucia

To przykład godny dla świata.

Ona to swoją postawą

Światu dała przykład krwawy

Jak trzeba walczyć o wolność

A życie oddać dla sprawy.

Należy zwrócić uwagę

Że ludzie prawdy nie lubią

Wolą w grzechu żyć bez barier

Prawda jest niekiedy zgubą.

Autor: Zdzisław Stanisław Wanat

PILOTOM 23 BAZY LOTNICTWA TAKTYCZNEGO

W MIŃSKU MAZOWIECKIM

W Bazie tej niedawno byłem

Prowadziłem tam szkolenie

Agentów imprez masowych

Na wyraźne zamówienie.

Pokazali mi lotnisko

Na nim piękne odrzutowce

Migi dwudzieste dziewiąte

Do lotów się sposobiące.

Jestem wciąż pod ich urokiem

I posługą mechaników

W ich rękach życie pilota

Oraz moc dobrych wyników.

Dzięki nim bez żadnych obaw

Piloci w przestworzach mkną                               

Na ćwiczenia lub pokazy

Czy bojową funkcję swą.

W podniebnych lecąc przestworzach

Widzą wciąż złociste słońce

Tam ponad morzem obłoków

Ogromne, prawdziwe, lśniące.  

Po ziemi stąpają pewnie           

Trudniej jest fruwać pod niebem

Bo na ziemi ma kto pomóc

W górze mają tylko siebie.

Pod niebem są tylko sami                                 

Zamknięci w szklanym kokpicie

Jak orły, ptaki podniebne

Kontrolują niebo świtem.

Tam w górze pośród chmur białych        

Płynące wciąż karawele                                              

Cieniem się kryjąc w przestworzach                  

Spływają z nieba na ziemię.

Samotni w kabinie Miga                       

Czują się częścią planety.

Zręcznie Migiem kręgi toczą,                 

Podobnie jak tor komety.

Niebo się kręci wokoło,

Niczym jak diabelski młynek,

Silniki w powietrzu grają

Trwa podniebny pojedynek.       

Niejeden przegrał tam w górze

Gdy znalazł się w smugach ognia

Ratując się katapultą

Przez co z ziemią się nie spotkał.

Wiem, że dla nich to nie koniec

Bowiem w nich wielki hart ducha

Za chwilę następne starty

Ogień z dysz myśliwca bucha.

Autor: Zdzisław Stanisław Wanat

RYCERZE PODNIEBNYCH PRZESTWORZY

W błękit nieba rannym świtem

Myśliwiec do nieba mknie         

Przerywając nocną ciszę

Cumulusy sobą tnie.

Jak smok co się wzniósł w przestworza

Ogniem bucha z paszczy swej

Tak z dysz silnikowych MiG-a

Odrzut go unosi hen.

Smugami pozycję znaczy,

Ciągnąc za sobą warkocze                               

Światła odblaskiem migają

Tak w dzień jak i w porze nocnej.

Silniki muzykę grają

Słychać podniebną melodię

Unoszą statek w powietrzu

Dając wznoszenie nad lądem.

Czują się w chmurach jak ptaki

Co przemierzają szlak ziemski

Ich życiem pasja by latać

By z ptakami móc się zmierzyć.

W pokazach lotniczej pracy

Tam w beczkach kręconych w chmurach

To artyzm wysokiej klasy

Kreślony w pięknych figurach. 

W podniebnych drogach w dzień w nocy

Słychać jest huk srebrnych ptaków

A w rękach dzielnych pilotów

Są losy wszystkich Polaków  .

Strzegą nam polskiego nieba    

Byśmy mogli  żyć spokojnie.

Walczą w myśliwcach, gdy trzeba         

Stanąć im – w powietrznej wojnie.

Dzisiaj składam Wam kochani

Szczery hołd z wielką radością

Bowiem wkład Wasz w bezpieczeństwo

Równy jest z Waszą godnością.

Dziękujmy tym co w górze

Życie dla nas narażają

A w chwilach wielkich zagrożeń

Życie dla Polski oddają.

Autor: Zdzisław Stanisław Wanat

POLSKIM LOTNIKOM 

Cóż tam z hukiem leci w niebo    

Znacząc drogę ognia błyskiem,

Huczy, szumi, chyli drzewa

Ziemia drży na, drzewach liście. 

Wznosi się ponaddźwiękowo

W pionie ponad 300 macha

Jeszcze potrafi przyspieszać

Pilota to nie przestrasza.

Wielki szum opada z nieba

Coś duże zmienia się w małe

Patroluje polskie niebo

Chroniąc granice wytrwale.

Wznosi się w chmurach zanika

Nagle spada tak jak orzeł

By przepędzić z Polski wroga

Co w przestrzeń wkracza zuchwale.

Tak właśnie polscy piloci

Chronią nam polskiego nieba

Z Dwudziestej Trzeciej Taktycznej

Z Mińska kiedy jest potrzeba.

Oni  przez swe powołanie

Chcą bronić swojej Ojczyzny

W Migach dwudziestych dziewiątych

Miłych im i bardzo bliskich.

To myśliwce niszczycielskie

Do boju przygotowane

Wyposażone w rakiety

Oraz działka maskowane.

Mkną w przestworzach niczym piorun

W dół warkoczem spadający     

Prowadzone pewną ręką

Lot ich zawsze jest niszczącym.

Szybki, sprawny śmigły w chmurach

W bojach nieraz już sprawdzany              

Ponadto bardzo bezpieczny

Nawet gdy silnik nawali.

Albowiem drugi pracuje

I nie da upaść na ziemię

A gdyby i ten się popsuł

Szybowcem przez chwilę będzie.

To masywne płaty Miga

Pracują jak spadochrony

Utrzymują statek w górze

Dając pewien czas ochrony

Prawdą jest – piloci w górze       

Wciąż narażają swe życie

Pełniąc jednak szczytną misję

Pełnią ją w wielkim zachwycie.

Podziękujmy więc pilotom

Migów dwudziestych dziewiątych,

Że przez ich tak ciężką służbę

Kraj nasz może być wciąż wolnym.